poniedziałek, 30 listopada 2009
środa, 18 listopada 2009
Trollowanie, trolle, trolling, trollizm, troll
Podobno niejaki Arnold Buzdygan przegrał proces o zniesławienie z Wikipedią, która twierdziła, że Arnold trolluje, a Arnold uważał, że przeciwnie. Ucieszyło mnie to. Jako liberał uważam, że internet powinien pozostać obszarem w którym prawo działa powściągliwie. I wiem też, że trolling jest działaniem tak irytującym, jak tylko irytującą może być istota ludzka. I czasem trzeba trolla nazwać trollem, bo człowiek nie wyrobi. Bez konsekwencji.
Opowiem o pewnym rodzaju trollingu, którego sam niestety doświadczyłem.
Czasem tworzysz coś w infosferze. Coś własnego, jakiś tam intymny malutki świat własnego działania. Dziecko, ukochane, wymuskane i twoje, tylko twoje. (Czasem niedorozwinięte, ale nadal to twoje do cholery dziecko). I nagle włazi w twój intymny mały światek troll. Troll zwykle nie wie, że jest trollem. I jest absolutnie pewien, że ma wiele do powiedzenia. Na każdy temat, bo prawdziwy troll zna się na prawie wszystkim. I od razu, bez ceregieli wali cię w mordę informacją, że twoje dziecko jest kretynem, ale możesz je jeszcze jakoś uratować, jeśli postępować będziesz dokładnie wedle jego wskazań. Bo on się na dzieciach zna jak mało kto.
(Jeśli przypadkowo piszesz wiersze, to okaże się, że jemu, trollowi kiedyś wydrukowano w czasopiśmie Radar dwunastozgłoskowiec, przez co jest wybitnym ekspertem w dziedzinie poezji. Jeśli prowadzisz netową galerię zdjęć, to okaże się, że troll wie co to przysłona, kadrowanie, a nawet... nawet głębia ostrości. I zrobił kiedyś tak piękne zdjęcie motyla, tak doskonałe, że ciotka- wybitna rodzinna malarka, mało nie zemdlała gdy to cudo ujrzała i pragnęła tego motyla zaraz odmalować na olejno.)
A spróbuj tylko się postawić. Bronić dziecka takim jakie jest. Debilowatym trochę, ale przecież kochanym. Troll poczuje nieprawdopodobną moc, misję której poświęcać będzie każdą chwilę swojego życia, każdy moment cyberczasu, by ci udowodnić, że spłodziłeś debila. Że każda twoja opinia na dowolny temat jest gówno warta, bo się na niczym nie znasz. Może na czymś się tam trochę i znasz, ale na pewno nie tak jak troll, który jak wiemy, jest znawcą od wszystkiego. I będzie cię mordował, wmawiał głupoty, insynuował, obrzucał gównem, robił wszystko, bylebyś wreszcie przyznał że twoje dziecko to potworek i żebyś ku jego satysfakcji w końcu pękł. I wreszcie nie panujesz nad sobą i matka w tobie pęka i robisz coś strasznego. Mordujesz trolla, albo własne dziecko. I taki jest zwykle koniec trollowania.
Możecie mi wierzyć, bo kiedyś bywałem trollem i dobrze wiem jak to jest też z tej drugiej strony.
yar
środa, 11 listopada 2009
Nowy wpis
Musiałem coś napisać, gdyż jak już pisałem, zamierzam zgłosić mojego bloga do konkursu na najlepszy blog 2009 roku. A oni tam nie tolerują długich przerw w notkach. Nie wiem jeszcze w jakiej kategorii zgłosić. Może w najmniej obsadzonej. Ale wygrać w kategorii słabo obsadzonej to obciach. Pomyślę jeszcze.
Po raz pierwszy widziałem dziś film o Katyniu Wajdy. Dobra robota panie Andrzeju. Brawo TVP Kultura!
wtorek, 27 października 2009
Albo, albo
Skończyła się konferencja prasowa Kamińskiego. Jest wiele wątpliwości.
Albo była legalna, albo nie. Sprzedaż stoczni to nieudana transakcja albo ustawka. Tarcza antykorupcyjna nie istnieje albo istnieje i nie działa jak należy. Orliki to przekręt albo sukces rządu. Kamiński to zaszczuty kryształ, albo wyrachowany gracz polityczny.
Albo PiS albo PO.
Albo PiS albo PO.
yar
piątek, 23 października 2009
Szoł mast gołon czyli konfrontacje wszelakie
W studiach telewizyjnych wiadomości wszelakich wrze. Tyle afer, konferencji prasowych, zamieszania, niusów jak w ostatnich dniach, nie było już dawno. Oglądalność wreszcie rośnie po nudnych rządach platformy. Nic dziwnego, że dziennikarki i dziennikarze biegają jak kotki w rui. Jeszcze otwarty konflikt wesołego Palikota ze smutnym Gowinem. Już nie wiadomo o co pytać i kogo. Do tego Karpiniuk zrezygnował z prac w super-komisji. Sam, czy mu Schetyna przystawił pistolet do głowy? Trzeba to wyjaśnić, może powołać nową komisję? Komorowski się ślimaczy bo nie chce prawdy. Oczywiście tej, która leży koło PiS-u. Prawda PO za to spokojnie czeka na ujawnienie. Trwają zabiegi kosmetyczne piarowców, żeby się ładnie na komisji zaprezentowała. Na prawdę SLD pewnie nikt nawet nie splunie. Bo ma niskie notowania po aferze Rywinowskiej.
W TVN24, które ze źródła fachowej informacji zamieniło się w program satyryczny, w wirtualnym studiu dziennikarze-aktorzy odegrali sztukę: "Tragedia komiczna czyli Konfrontacja Tuska z Kamińskim". Wyszło słabo, bo chłopaki zamiast po szkołach teatralnych są po dziennikarstwie. Trzeba zmienić profil zatrudnienia. Grunt, że jest ruch w interesie. Prośba o dyskusję na temat zmiany wieku emerytalnego członka rządu Tuska (tego co ma być konfrontowany z Kamińskim), ministra Boniego, przeszła ledwo zauważenie. Bo co to za nius?
Szoł mast gołon!
yar
niedziela, 18 października 2009
Żona Polańskiego bije reporterkę
Biedni dziennikarze są podsłuchiwani, bici i maltretowani psychicznie. Niestety nie tylko w Polsce. Również za granicą jak widać na załączonym filmie. To przerażające. Trzeba koniecznie coś z tym zrobić. Ja bym zlikwidował zawód dziennikarza.
yar
poniedziałek, 12 października 2009
Monika O. show
Rozmowa w "kropce nad i". Pani redaktor Monika Olejnik gada z ministrem Gradem. Głównym zarzutem pani Olejnik w stosunku do ministra jest fakt, że jednym z reprezentantów konsorcjum, które jako jedyne chciało kupić najważniejszy kawałek stoczni, jest handlarz broni. Wszystkie wyjaśnienia ministra Grada dla pani Olejnik niewiele są warte, bo czepiła się handlarza bronią jak ciepłej dupy popiół i świata poza nim już nie widzi. A Grad gada mądrze i raczej zna się na rzeczy. Rzeczy na której pani Olejnik nie zna się zupełnie, więc się czepiła handlarza i się kurczowo trzyma. Na koniec pyta jeszcze pana ministra czy wie, że 59% społeczeństwa chce go odwołać. Na sondażach też się pani redaktor zna więc pyta. Pan minister odpowiada, że w okresach kryzysowych społeczeństwo zawsze chce odwołać kogo się da. To taka socjologiczna prawidłowość, ale tego pani Olejnik wiedzieć chyba nie na rękę.
Głupie są te nasze dziennikarki, dziennikarze i dziennikarstwo oj głupie. Nie całe, ale to telewizyjne coraz głupsze. Dają się wodzić za przypudrowane noski, biegają za sensacją, zamiast tłumaczyć ściemniają i krzyczą na konferencjach.
Głupie są te nasze dziennikarki, dziennikarze i dziennikarstwo oj głupie. Nie całe, ale to telewizyjne coraz głupsze. Dają się wodzić za przypudrowane noski, biegają za sensacją, zamiast tłumaczyć ściemniają i krzyczą na konferencjach.
Wyłączać telewizory, czytać gazety. Różne.
yar
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
