Zaoszczędzony tym sposobem czas spożytkujemy z żoną jutro, wybierając się na spacer plażą z Gdyni do Orłowa. Tam, w poleconym przez córkę lokalu z widokiem na grzywy fal, zjemy doskonałe naleśniki ze szpinakiem. Potem udamy się do Multikina, by obejrzeć (zarezerwowany, a jakże, przez internet) najnowszy film Woody Allena i wrócimy (bardzo nowoczesnym, gdyńskim autobusem pospiesznym, słuchając przez empetrójki sonat Blechacza, oraz najnowszej płyty Marii Awarii) do domu.
To jest życie, nieprawdaż!


