Pokazywanie postów oznaczonych etykietą palikotki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą palikotki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 października 2009

Jutro...

Jutro premier Tusk, jak pragnie tego opozycja, komentatorzy polityczni i opinia publiczna, powinien osobiście ściąć na dziedzińcu kancelarii głowy ministrom: Schetynie, Czumie i Szejnfeldowi. Potem powinien wsadzić do ciupy rząd w całości i prezydenta z obsługą. Następnie winien nakazać publiczne ukamienowanie Kamińskiego, wysadzić w pizdu telewizję państwową, oraz zdelegalizować partie polityczne. Później, w okolicach południa, popełnić efektowne harakiri, najlepiej na Placu Zamkowym, (transmisja oczywiście live w TVN24) w czasie której wykrzykiwałby słowa wyrażające silny żal za grzechy i prośby do Narodu o przebaczenie. Wcześniej przygotowane sentencje mógłby czytać z promptera. To z pewnością usatysfakcjonowałoby gawiedź oraz dziennikarzy z TVN24 i może przez jakiś czas w mediach zapanowałby spokój, przerywany transmisjami z ostatnich godzin życia urzędników i premiera.
Potem będzie już na pewno lepiej.


poniedziałek, 28 września 2009

Polański

Myślę, że należałoby reżysera zaprosić do Polski i chemicznie wykastrować. Może nawet publicznie, żeby świat poznał stosunek do pedofilów naszych posłów. To jedyne rozsądne rozwiązanie przykrej sytuacji.

Dopisane 30 września

Po pierwszych, krzykliwych deklaracjach niektórych ludzi sztuki, którzy twierdzą, że artysta to rzecz święta i ręce precz, oraz że pełna ekspiacja reżysera już nastąpiła, dochodzą do głosu ci, którzy twierdzą, że sodomitę należy przykładnie ukarać (vide poseł Karski z PiS). I znów się nasze społeczeństwo podzieliło na dwa wrogie obozy (vide Zanussi kontra Szczepkowska na arenie TVN24). Oba warte siebie, bo prawda leży jak zawsze pośrodku. Wszechświata. Prawdopodobnie w jakiejś czarnej dziurze.
yar

sobota, 29 sierpnia 2009

Nasz Król

Nie mogłem sobie odmówić przyjemności publikacji:

piątek, 3 lipca 2009

Partnerki posła Mularczyka

Olechowski z Piskorskim. Obaj rozczarowani, z pretensjami. Olechowski wiele stracił w moich oczach tymi pretensjami do Platfusków. Myślałem, że jest jedynym bezpretensjonalnym polskim politykiem. A nie jest.

Skąd ten Mularczyk bierze sobie partnerki do komisji?
Z piekła?!
yar

piątek, 22 maja 2009

Z cyklu: Zapiski poranne

Ostatnio wstaję wcześniej. Prawdopodobnie dlatego, że wcześniej się budzę. A to pewnie z powodu starczej demencji. Tak więc wstaję wcześniej i snuję się po mieszkaniu oszukując sam siebie, że moje wcześniejsze budzenie ma jakiś sens. Choć wiem, że nie ma. W czynnościach porannych poszukuję motywu tego porannego zamieszania. Początkowo wyglądałem przez okno. Świat przed godziną siódmą wygląda dziwacznie. Obco. Nawet latem. Niskie słońce powoduje, że obserwując ludzi na przystanku, przypominałem sobie wczesne wyjazdy do bazy studenckiej w Kretowinach koło Morąga. Lub do Warszawy po coś, co tylko stolica jest w stanie dać człowiekowi z prowincji. Łazienki z pomnikiem Chopina, albo Krakowskie Przedmieście, zakończone ładnym akcentem zamkowym. Teraz już nie wyglądam przez okno, bo mi świat porannej drzemki spowszedniał. Obecnie, jak już rzekłem, szukam sensu dla skutków starczej demencji i zajmuję się czynnościami, które w jakiś sposób mogłyby moje poranne istnienie usprawiedliwiać. Tak więc głównie powolutku wlewam wodę do Brity. By z pomocą czyściutkiego niemieckiego filtra, przefiltrować jak najwięcej polskiej, brudnej wody. Tak, by starczyło jej aż do obiadu. Może nawet na zupę. Jakby nie można było dopełnić po śniadaniu. Ale przecieć szukam sensu więc stoję jak ten kołek i uważnie patrzę czy się nie przelewa i czy równo ciurka. Zawsze, gdy patrzę na ten wielki, czyściutki, perfekcyjny, niemiecki dzbanek do filtrowania, mam wyrzuty sumienia, że nie kupiłem polskiego odpowiednika - Anny. Podobno Anna jest równie dobra, a do tego to nasza - polska myśl inżynierska. Nie gorsza niż niemiecka, bo wykoncypowała równie dobry dzbanek, z filtrem, który niczym nie ustępował niemieckiemu. A do tego pasował do niemieckich dzbanków i był o połowę tańszy. Teraz Niemcy wymyślili, na złość polskim naukowcom, nowy dzbanek z nowym filtrem. I ja, na przekór polskim inżynierom, którzy znów muszą kombinować, kupiłem ten nowy dzbanek Brita. Na usprawiedliwienie mojego braku patriotyzmu powiem, że nie miałem pojęcia o istnieniu Anny, gdy nabywałem w markecie Britę. Dowiedziałem się dopiero następnego dnia, gdy chciałem napełnić dzbanek, ale nie miałem pojęcia jak. W instrukcji było napisane jak zamontować filtr, jak włączyć, przypominający o wymianie filtra, elektroniczny wskaźnik, jak elektroniczne diabelstwo utylizować (ani słowa w ślicznie wydanej, niemieckiej instrukcji nie napisano o utylizacji brudnych filtrów pełnych gówna), lecz ile lać wody, jakim strumieniem i czy filtr może stać zalany, nie napisali. Dlatego wszedłem na jakieś forum dla młodych matek, a tam wojna polsko niemiecka o wyższość Anny nad Britą i przeciwnie. Dzieci z Bulerbyn psia ich mać i ani słowa ile wody nalać, żeby było perfekcyjnie, po niemiecku. Tak więc nalewam w dzikie poranki wodę do niepolskiego dzbanka po naszemu. Jakbym lał do Anny. I już się tak nie wstydzę mojego nieładnego kosmopolityzmu.
Yar

czwartek, 30 kwietnia 2009

Kawaler się spisał na medal.

Położyłem się spać po pierwszej w nocy, wstałem po siódmej. Najwyraźniej jest to objaw starczego uwiądu. Jedno co mnie trzyma jeszcze przy życiu to polityka, a właściwie politycy. Dziarskie chłopaki, którzy wiedzą co robić z życiem, władzą, kasą i kobietami. Polecam szanownej uwadze Państwa wpis na blogu Palikota. Oto fragmencik:

"Stojąca na straży moralności i przyzwoitości politycznej „Gazeta Polska” ma swój obyczajowy skandal. Były dyrektor artystyczny redakcji, podpisując się pełnym imieniem i nazwiskiem, oznajmił w liście wysłanym do prezydenta Kaczyńskiego, że jego żona, autorka tekstów o powiązaniach abp. Wielgusa z SB, została mu niecnie i podstępnie podebrana przez kawalera Krzyża Komandorskiego z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski, obrońcę prawdy i strażnika teczek – Janusza Kurtykę, prezesa IPN..." Reszta artykułu.
 
Cały skandal obyczajowy z listem zdradzonego okrutnie męża opisała też GW tu. 
Yar

piątek, 24 kwietnia 2009

Niech żyje Ministerstwo Finansów!

Nadeszły piękne czasy. Wypełniłem dziś i wysłałem wprost do Ministerstwa Finansów nasz wspólny z żoną PIT37. Zrobiłem to między wykonaniem wyciągu fortepianowego, a przejrzeniem nowych zdjęć z aparatu, oraz zamówieniem nowej lustrzanki. Wszystko to nie wstając od komputera. Ruszyłem się tylko po to, by rozkoszując się promieniamu wiosennego słońca, zjeść pstrąga na balkonie. (Nie więcej niż sześć metrów od stanowiska komputerowego).  Gdy powróciłem najedzony, czekało już na mnie potwierdzenie z Ministerstwa, że PIT przyjęto, oraz ze sklepu, że towar będzie wysłany w poniedziałek. Drogę mojej nowej lustrzanki będę mógł śledzić na stronie sklepu, a PIT'u w specjalnym programie. Czyż to nie cudowne? 
Zaoszczędzony tym sposobem czas spożytkujemy z żoną jutro, wybierając się na spacer plażą z Gdyni do Orłowa. Tam, w poleconym przez córkę lokalu z widokiem na grzywy fal, zjemy doskonałe naleśniki ze szpinakiem. Potem udamy się do Multikina, by obejrzeć (zarezerwowany, a jakże, przez internet) najnowszy film Woody Allena i wrócimy (bardzo nowoczesnym, gdyńskim autobusem pospiesznym, słuchając przez empetrójki sonat Blechacza, oraz najnowszej płyty Marii Awarii) do domu.  
To jest życie, nieprawdaż!

poniedziałek, 20 kwietnia 2009

... i po świętach

Święta się wreszcie skończyły, powoli wracamy do realnego życia. Na jutro planuję obiad na balkonie z boomboxem.  Będzie moja ulubiona zupa ze świeżych porów z kawałkami lekkiego sera i grzankami z patelni. Kończymy z kaczkami, pasztetem własnej roboty, małżami prowansalskimi oraz sernikiem wiedeńskim. W miejsce hałaśliwego Handla raczej skromny Bach.  Nie wiem nawet czy nie proste inwencje dwugłosowe. A prezydenckie małpki zastąpią zwykłą wódę. Jest potrzeba spokoju. 

PS. Google wprowadziły możliwość pisania notek SMS-ami. To dobrze. Będę mógł notować w czasie trudnych wypróżnień, co być może podbije dramatyzm bloga.
Yar...